Po ubiegłotygodniowym wysypie jedenastu nowości, notowanie 89 zaskakuje kolejnymi dziewięcioma, a więc teoretycznie odświeżyliśmy top 20 w zaledwie dwa tygodnie. Bliższe spojrzenie na wyniki pokazuje jednak, że kilku kawałkom udało się przeżyć oblężenie nowych propozycji - a Caribou zachowują się, jakby mieli ochotę zwyciężyć zestawienie roczne.
czytaj więcej
Na miejscu pierwszym zaskoczenie - aż cztery osoby nie głosowały na Foals! "Spanish Sahara" nie jest może oszałamiającą zmianą stylistyki, wręcz można go uznać za powielanie oczywistego schematu zmiękczania brzmienia wraz z dojrzewaniem kapeli, coś jednak jest w tym numerze, co nie pozwala o nim zapomnieć. Foals wycisnęli z pomysłu 200% tego co mogli, ciężko sobie wyobrazić żeby mogło to brzmieć jeszcze dokładniej, jeszcze subtelniej, jeszcze bardziej emocjonalnie. "On Giving Up" High Places również zasłużone miejsce trzecie - to musiało się podobać na fali popularności "Odessy", choć nietrudno pozbyć się wrażenia że na splicie z Caribou, High Places zajęliby raczej stronę B. Z nowości pierwszej dziesiątki warto odnotować Brian Jonestown Massacre - weteranów, którzy chyba nie zauważyli, że lata 90. odeszły do lamusa. "Let's Go Fucking Mental" nie tylko tytułem nawiązuje do "The Man Don't Give A Fuck" Super Furry Animals, choć trochę więcej w nim Stones'ów. Fajnie, że ktoś tak jeszcze gra. (koala)
Bardzo miła mnie spotkała niespodzianka ze strony Portugal. The Man. Nagrali kawałek, który jest tak nieznośnie lekki, że podoba mi się prawie tak jak niektóre momenty z "Censored Colors". Trochę dziwi natomaist polityka proponowana przez Yeasayer. Mając na koncie kilka momentów autentycznie zjawiskowych ("I Remmber" czy "Mondergreen") męczą mnie piosenką co najwyżej dobrą. Caribou utrzymuje się w czołówce co naturalnie nie dziwi biorąc pod uwagę to jak znakomita Odessa jest. Broken Social Scene, nazwa instytucja, chyba zostaną z nami na dłużej. Coraz bardziej podoba mi się The Radio Dept. i piszę to w kontekście całej płyty (podobna sprawa z Local Natives). I na koniec jeszcze dwa słowa o najjaśniejszym punkcie nowego zestawienia. Foals nagrali kawałek doskonały. Który początkowo niepozornie pulsuje niczym gwiazda widziana perspektywy naszej planety, by gdzieś na wysokości czwartej minuty nieoczekiwanie wybuchnąć i spotęgować swój blask setki tysięcy razy. I nawet zacząłem słuchać pierwszej płyty. (arfisz)
Mimo, iż 'Shark's Tooth' w kontekście całego kokosowego albumu Archie Bronson nie stanowi jego największego highlightu, na liście radzi sobie lepiej niż dobrze, od początku lutego nie wychylając nosa poza pierwszą dziesiątkę. Z lornetką wypatruję jednak momentu, kiedy na singlu wydane zostaną kapitalne masakratory trzeciego krążka Brytyjczyków, co zowią się 'Magnetic Warrior' i 'Hoola'. Jeśli o High Places chodzi, można powiedzieć o wpisaniu Amerykanów w tegoroczną konwencję bycia za pan brat z melodyjną przystępnością, z którą w tym roku przeprosiły się już Beach House, Yeasayer czy Caribou - i która to żadnemu z wymienionych zespołów na złe nie wyszła. Jak widać można być bardziej popowym, nie schlebiając jednocześnie tanim gustom popistów. Video sesji Morning Benders z 'The Echo Chamber Orchestra' z miejsca zaś budzi szeroki uśmiech na twarzy, pokazując szczerą radość i pasję wprost bijącą z grania kalifornijskiego kwartetu, nazwanego nie bez przyczyny 'Grizzly Bear zachodniego wybrzeża'. Trzeba na tych kolesi zwrócić w tym roku szczególną uwagę, bo przełożenie misiowego grania na język marzycielskiego indiepopu na 'Big Echo' nie wyszło wcale tak najgorzej. Zainteresowanych sięgnięciem po album, zachęcam do zerknięcia 2 wpisy niżej. Poza tym kilka, a nawet sporo więcej słów komentarza należy się wewnątrz Seattle'owskiej kooperacji The Sight Below z Jessy Fortino aka Tiny Vipers, którzy o kilka punktów rozminęli się z czołową dwudziestką. Charakterystyczny, ponury klimat dokonań amerykańskiej songwriterki tak widoczny na przepięknym 'Life On Earth' skąpany w jeszcze mroczniejszych oparach ambientowego niepokoju skupiają naszą uwagę na dacie 6 kwietnia. Jeśli na 'It All Falls Apart' będzie więcej takich momentów, czekanie na pewno nie okaże się bezowocne. (night)
To swoiste 'Chinese Democracy' dreampopowego światka wraz z 'Transit Transit' - drugą płytą amerykańskiego Autolux jest chyba jedną z najdłużej przeciąganych płytowych premier ostatnimi czasy. Czy zatem warto było skreślać kolejne kreski zbliżające nas do premiery trzeciego krążka Szwedów, czy raczej skandynawski tercet podzielił los ekipy Rose'a? Czyli słów kilka, a nawet więcej o 'Clinging To A Scheme'.
The Morning Benders – dzieci Niedźwiedzia Grizzly. Indie-popowcy przekładający subtelność i szlachetność melodii ponad jej przebojowość. Twórcy albumu, z którego tym więcej pozyskamy im bardziej postaramy się w niego wsłuchać.
A więc stało się - singlowy 'pojedynek tytanów' wydających w tym roku swoje nowe albumy rozstrzygnięty na korzyść Nowojorczyków z Yeasayer, którzy w ten sposób ulokowali na szczycie listy już swój drugi kawałek. Tak więc ekstatyczne przyjęcie na forum drugiego krążka grupy konsekwentnie potwierdza się w piosenkowych notowaniach. O tym i o kilku innych istotnych zmianach w FURS Top 20 przeczytacie poniżej.
Czwarty pełnoprawny album brytyjskiego tanecznego kwintetu podzielił społeczność FURS. Jedni zauważyli w "One Life Stand" zdecydowany powrót do formy, inni posądzili zespół o odcinanie kuponów od sławy. Poniżej przedstawiamy subiektywny wycinek forumowej debaty.
Znamy już wyniki lutego na FURS Top 20. Caribou kontra Reszta Świata – 3:1. Innymi słowy cotygodniowe podsumowanie listy.
Debiutancki album młodego kwintetu z Florydy wzbudził na forum FURS umiarkowany aplauz. Jak zwykle w cyklu FURS Opinie przedstawiamy zestaw najciekawszych postów z odpowiedniego wątku.